niedziela, 15 lipca 2012
Rozdział 1
Krople potu lśniły na jej karku w pierwszych podrygach wiosennego słońca. Sportowy strój przylgnął do mokrego ciała. Była tylko ona, kort i piłka.
Właśnie miała wykonać zagrywkę decydującą o stypendium i przyszłej karierze.
Powiał lekki, ciepły wiatr, omywając jej twarz i umysł z niepewności. W głowie dudniła jedna myśl. Ten mecz jest jej.
Podrzuciła piłkę, teraz tylko zamach i.... tak! Przeciwniczce nie udało się odebrać. Wygrała damski finał juniorek! Jej marzenie właśnie się spełnia.
Wzrok wszystkich na trybunach był zwrócony na nią. Dyrektor wręczył jej puchar i dyplom, widownia szaleje. W końcu znalazła się na szczycie.
Droga do domu zajęła jak zwykle 20 minut. Zdąrzyła już ochłonąć z emocji, teraz zmęczenie dało się we znaki. Usłyszała dźwięk telefonu.
-No, Joy, gratulacje! - dzwoniła Jess.
-Dzięki, dzięki.
-Wpadniesz nad zatokę dziś wieczorem?
-Nie, raczej nie. Chcę odpocząć.
-Proszę, nie chcę iść sama. Z resztą będzie tam Holden... - Jess doskonale wiedziała jak ją zachęcić. Więcej nie trzeba było prosić.
-Dobra, przyjdę po ciebie około dziewiątej. Ale nic nie obiecuję.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz