niedziela, 15 lipca 2012
Rozdział 3
Szła powoli, poboczem drogi, nie zwracając uwagi na otaczający świat. Jej myśli rozpraszała paczka chłopaków idąca w sporej odległości za nią.
Nagle zza zakrętu wyjechało sportowe auto bez dachu, muzyka ogłuszała ludzi w promieniu co najmniej paru metrów.
Zatrzymało się tuż przy niej, o mało nie zgniatając jej stóp. Poznała kierowcę w otoczeniu dwóch ślicznych dziewczyn.
- Hej, yym... Joy, chcesz sie przejechać? - Był widocznie pijany lecz jego towarzyszki świetnie się bawiły.
- Spadaj Chuck.
- Widzę, że zaczynamy z grubej rury. Lubię cię taką.
- Odwal się ode mnie. - Powiedziała z narastającą irytacją.
- Okej, schowaj pazurki kociaku. - Odparł odjeżdżając.
- Palant. - Mruknęła do siebie. Przez tą sytuację nie zauważyła, że chłopcy znaleźli się tuż za nią.
- Hej Joy, nic ci nie zrobił? - Zapytał Holden. 'Boże, jaki on jest przystojny' - pomyślała i poczuła jak się rumieni.
Faktycznie, z rozmierzwioną fryzurą, w przemoczonym t-shircie i jeansach wyglądał oszałamiająco.
- Ymm, nie, jest okej... - 'Dziewczyno, weź się w garść' - dodała sobie otuchy w myślach.
- Więc.. jestes mistrzynią juniorek? - Widać było po nim zmieszanie.
- Taa... Było ciężko... - Rozmowa się nie kleiła.
- Słuchaj, może spotkamy się gdzieś po szkole? Pogramy w tenisa?
- Holden! Porandkujesz sobie później! - Jego kumple niecierpliwili się.
- Sama widzisz, muszę iść. To jak? W poniedziałek na kortach za szkołą? To do zobaczenia. - I pobiegł za resztą paczki.
Na twarzy Joy mimowolnie pojawił się uśmiech.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz